sobota, 24 maja 2014

Proszę państwa oto...

No właśnie... Na początku miał być miś :P Zacznę od tego, że zwierzątka z motywów african flower (autorstwa Heidi Bears) podobały mi się już wieki temu. Myślałam jednak, że to będzie dla mnie za trudne, bo opanowałam tylko podstawowe sploty na szydełku. Niedawno Gizrapka pokazywała zrobionego przez siebie misia i podlinkowała misiowy tutorial stworzony przez Joannę K. Co się okazało? To wcale nie takie trudne. Już się miałam zabrać za misia, ale ilość potrzebnych elementów trochę mnie przeraziła. Postanowiłam zacząć od czegoś mniejszego - mojego wymarzonego kiedyś hipcia :D Zaopatrzyłam się w schemat i zabrałam do pracy. Motywy są bajecznie proste - oczko łańcuszka, półsłupek i słupek. Dokładnie tylko tyle trzeba umieć, żeby stworzyć takiego hipka:


Hipopotam jest istotą,
która bardzo lubi błoto.*
Lubi także w cienia chłodzie
pohasać sobie po ogrodzie.


A kiedy mu się wszystko znudzi 
odwraca się tyłem do ludzi :P


To jeszcze kilka słów o użytych materiałach. Nie chciałam, żeby hipek był za duży dlatego wybrałam cieńszą wełnę niż rekomendowaną we wzorze. Nie mam w pobliżu doskonale zaopatrzonej pasmanterii, więc stanęło na tym co znalazłam - bawełniana Altin Basak Myra (50gr/169m). Niestety kolorystyka bardzo uboga,więc sobie nie poszaleję. Znacie może coś innego o bardzo podobnej grubości, ale z wyborem kolorów? Będę wdzięczna za każdą podpowiedź. Przy wykorzystaniu szydełka 1,3 mm, hipek osiągnął wymiary o jakie mi chodziło: wys. 13,5 cm, długość 29 cm :)


Dajcie znać, jeśli pokusi się ktoś o zrobinie takiego hipka. Ciekawa jestem innych wariacji :D

* początek pochodzi z wiersza Wandy Chotomskiej "Hipopotam lubi błoto" :D

poniedziałek, 19 maja 2014

Coś....

Ostro zabrałam się za mój nowy projekt. Jest to coś, co już dawno temu mi się bardzo spodobało, ale nie miałam odwagi się za to zabrać. Wreszcie upolowałam wzór i po jego przestudiowniu okazało się, że to wszystko jest bajecznie proste :P Wystarczy podstawowa umiejętność posługiwania się szydełkiem. Tylko pracy trochę z tym jest, no ale z czym nie ma... :P

44 elementy trzeba poskładać ładnie,
co mi z tego wyjdzie? Czy to ktoś odgadnie?  :P


Pokażę jeszcze malutki przerywnik, którym została obdarowana pewna młoda dama :)






środa, 7 maja 2014

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

    Pisząc ten post nucę sobie tę piosenkę :P Trochę czasu upłynęło od ostaniego wpisu. Nie znaczy to, że całkowicie porzuciłam robótki. Coś tam pozaczynałam, ale nie skończyłam, część wydałam od razu bez zrobienia zdjęć itp. Tak to bywa.
    Dziś chciałabym pokazać Wam moją ostanią pracę - paputki zrobione według wzoru Agnieszki Bojrakowskiej-Przeniosło z książki "Frywolitki. Biżuteria, ozdoby, dekoracje". Niestety autorka nie podaje jakimi nićmi należy supłać, więc żeby uzyskać potrzebną wielkość paputa musiałam wykonać kilka próbek. Nie obyło się też bez poprawiania wzoru. Gotowe buciki wyglądają tak:



I na innym tle:

Teraz pozostaje im tylko czekać na nową właścicielkę :D
    Jakoś nie mógł się też doczekać publikacji mój pierwszy pinkeep. Robiony na próbę. Taka mała wprawka przed świątecznym, którego nie udało mi się jednak skończyć. Na szczęście święta mamy co roku, więc będzie jak znalazł :P

   
    Zaczęłam teraz przygodę z większym (w moim odczuciu) szydełkowym projektem. Ciekawa jestem jak mi pójdzie, bo wirtuozem tego narzędzia to ja nie jestem :)

    Dziękuję wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli i czasami wpadali do mnie zobaczyć czy pojawiło się coś nowego...






poniedziałek, 13 stycznia 2014

Prawie...

Wszyscy wiemy, że prawie robi wielką różnicę, ale mam nadzieję, że tym razem nie jest tak źle :P To prawie Renulkowa serwetka śnieżynkowa. Kosztowała mnie mnóstwo czasu, pracy i nerwów, ale warto było. To moja pierwsza tak duża praca frywolitkowa, ma 55 cm średnicy. Muszę przyznać, że dopiero przy tak dużym projekcie można się porządnie nauczyć frywolitki, ujawniają się wszystkie popełniane przy plątaniu błędy. Na szczęście dzięki pomocy Renulek (bardzo Ci dziękuję za cenne rady) udało mi się przez nie przebrnąć, musiałam jednak na koniec nieco zmodyfikować wzór. Wycinałam, poprawiałam, plątałam i wyszło takie coś:
Dobrze, że serweta od początku była robiona na prezent, inaczej na pewno bym się poddała w trakcie i jej nie skończyła. Na szczęście dobrnęłam do końca i nawet jestem zadowolona z efektu :P  A Wy jak myślicie? Może być?

czwartek, 2 stycznia 2014

Po...

Święta, święta i po świętach... To całe świąteczne lenistwo przeniosło się na moje robótki. Na nic nie mam ochoty. Trzeba będzie niestety wziąć się do pracy, bo obiecane rzeczy same się nie zrobią :P
Pokażę tylko wianek, który zawisł u mnie przed świętami.


Od kilku lat leżało w szafie styropianowe kółko i w końcu się nad nim zlitowałam :P


Szyszki potraktowane wybielaczem w rzeczywistości są troszkę jaśniejsze i wyglądają obłędnie. W przyszłym roku na pewno więcej sobie takich sprawię :)  Jako, że nie przepadam za przesadnym dekorowaniem domu, była to (oprócz choinki) jedyna ozdoba, która u mnie się pojawiła. Nie ma to jak minimalizm :D


czwartek, 19 grudnia 2013

Mydło wszystko umyje....

       A już ładne mydełko, to na pewno. Kilka tygodni temu miałam przyjemność prowadzić warsztaty decoupage na mydle i świecach, dla młodzieży szkolnej i nauczycieli. Wszystkim bardzo się ta technika spodobała i powstało wiele pięknych prac. Oczywiście na samych warsztatach nie poprzestałam i trochę mydełek ozdobiłam też w domu. Niestety jak to zwykle z takimi wyrobami bywa, do zdjęć zostało mi tylko siedem :P


Dodatkowo niektóre elementy obrazków potraktowałam perełkami w płynie :)  Zapakowane elegancko mydełka będą oryginalnym dodatkiem do prezentów gwiazdkowych. Musze tylko policzyć ile mi ich jeszcze brakuje :P

        Ogłaszam też wszem i wobec, że serweta frywolitkowa skończona i zblokowana. Czeka sobie teraz spokojnie na sesję zdjęciową :D

piątek, 29 listopada 2013

Gwiazdkowym skrytożercom...

mówimy stanowcze NIE! W ostatnim poście wspomniałam o tym co myszy zrobiły z częścią moich ozdób choinkowych. Powolutku zaczęłam plątać sobie frywolitkowe gwiazdeczki, ale z braku czasu (i niekiedy sił) za dużo ich nie powstało. Na szczęście do świąt jeszcze troszkę czasu zostało, na nieszczęście jest go tak mało, że nie wiem czy skończę wszystkie moje zaczęte projekty. Na razie początek kolekcji gwiazdkowej nie prezentuje się okazale, ale mam nadzieję, że to się zmieni.




 W międzyczasie ciągle walczę z Renulkową serwetką. Dawno nie pokazywałam swoich postępów w tej pracy, a to za sprawą pewnych błędów w supłaniu, które zmusiły mnie do dokonania drobnych zmian w oryginalnym schemacie. Na szczęście dzięki Renulek wiem, co trzeba poprawić.




Skusiłam się też ostatnio na len obrazkowy Permin of Copenhagen 35ct w kolorze naturalnym. Wybrałam sobie fragment ze schematu AMAP "Noel Blanc" i postanowiłam zrobić z niego świąteczny pinkeep. Na razie kończę ramkę.



O ile nie oślepnę od tych drobnych krzyżyków, powinnam zdążyć do świąt :P
Pozdrawiam serdecznie wszystkie zaglądające tu duszyczki :)