wtorek, 29 października 2013

Hu, hu, ha, hu, hu, ha naszyjniki dwa :P

         Powoli robi się zimno :(  Trzeba zadbać o zdrowie, a nic tak nie grzeje szyi jak porządny wełniany naszyjnik. Pagata zdążyła zmarznąć i już pewnie tupała nóżką, więc zaczęłam od naszyjnika dla niej :P


Wybrała sobie wełnę w delikatnych kolorach, które ze sobą doskonale współgrają. Na końcach sznura dyndają zgrabne listeczka.


Żeby nie było, że znowu wszytko rozdaję, tym razem uplotłam też coś dla siebie. Zachwyciły mnie kolory włóczek Himalaya i nie mogłam się powstrzymać.


Grube sznury fantastycznie grzeją :D  Pokusiłam się też o zrobienie broszki, którą można nosić z naszyjnikiem lub osobno.


       Ostatnio w sklepie widziałam już świąteczne słodycze, więc z czystym sumieniem ruszyłam z produkcją frywolitkowych gwiazdek. W sumie to zostałam zmuszona przez myszy, które podstępnie przegryzły się przez karton i zniszczyły mi dużą część choinkowych ozdób. Przynajmniej koty są teraz zachwycone, bo mogą do woli buszowac po strychu... :P


40 komentarzy:

  1. Pięęęękne :) ...a broszka przy drugim bardzo pomysłowa :) i kolory przy nim idealnie do Ciebie pasują. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam, jak zobaczyłam tę włóczkę :D Chyba się muszę w końcu nauczyć robić na drutach, bo tyle mem jeszcze pomysłów na jej wykorzystanie :D

      Usuń
  2. Widzimy, że młynek do plecenia znów poszedł w ruch :) Fajne te końcówki z listkami, razem z szaliczkiem wyglądają super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z tym młynkiem, że jak już się zacznie kręcić to nie można przestać :D

      Usuń
  3. Śliczne zamotki:) Ten w czerwieniach super!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu wyszedł taki cienki, ale w rzeczywistości fantastycznie grzeje :D

      Usuń
  4. My się zimy nie boimy,

    Dalej śnieżkiem w plecy zimy,

    Niech pamiątkę ma!

    Nasza zima zła!

    Z takimi naszyjnikami bać się zimy nie sposób. Kwiatuszek konieczną ozdobą! Razem jest pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię zimna, więc sie przed nim bronię jak umiem :D

      Usuń
  5. Pierwszy jest mój tra la la ,mój.Jest świetny,bardzo dziękuję ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne Ci wyszły:)))
    a kwiatuszka można się zainspirować?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można, nie będę udawała, że to mój autorski pomysł :P

      Usuń
  7. Oby dwa są rewelacyjne. Pięknie

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, efekt końcowy zawsze zaskakuje, bo kolory inaczej układają się w gotowym naszyjniku, niż w motku :)

      Usuń
  9. cudne zwisy... lubię takowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :D Dlatego sukcesywnie powiększam swoją kolekcję :D

      Usuń
  10. swietne zamotki, super wyszły:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie wyglądają! Zwłaszcza Twój :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Sliczne naszyjniki. Czekam na gwiazdki, bo we frywolitce też jesteś świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Gwiazdki się powoli produkują :)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. E tam... Ofca przyznaj się, Pagatulcowi nie chcesz podpaść, nie? :P

      Usuń
  14. Cudne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. dużo włóczki trzeba na taki szaliczek?:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pagatulcowy naj :) świetny zestaw kolorów jak dla mnie...poza tym boję się obrzucenia bobkami :)
    Robisz zamotki z jednego długiego "sznurka" (nie do końca wiem, jak określić to coś co wychodzi z młynka)? Mnie się zaczyna plątać tak na wysokości 80-100 cm i muszę przestać motać a to oznacza konieczność łączenia sznurków, którego chciałabym uniknąć. Mam wrażenie, że jak ciężarek przestaje obciążać nić to sznurek zaczyna się płątać.
    Będę wdzięczna za odpowiedź :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, robię naszyjnik z całego motka, bez obcinania. Żebyś mogła wyplątać długi sznur musisz po prostu gotową część na coś nawijać, inaczej zupełnie się zaplączesz :)

    OdpowiedzUsuń